Magister sztuki – to brzmi dumnie

Nadszedł TEN MOMENT. Po 17 latach edukacji muzycznej mogę pochwalić się tytułem magister sztuki. Droga, aby to osiągnąć była kręta i wyboista (przecież Górny Śląsk = szkody górnicze), pełna niespodzianek (chociaż niekoniecznie tak urokliwych, jak te znane z kinder-jajek), ale znalazło się też miejsce na wiele niezapomnianych chwil, związanych głównie z udanymi koncertami, wyjazdami i poznawaniem ciekawych ludzi.

Recital dyplomowy

Mój ostatni koncert w murach uczelni muzycznej potraktowałam jak najpiękniejszą dotychczas możliwość występu, uciekając od egzaminacyjnej atmosfery. Na moje szczęście, nawet komisja tym razem nie wychylała się złowieszczo zza wielkiego stołu przykrytego zielonym suknem. Wszyscy decyzyjni byli po prostu publicznością i wmieszali się w tłum moich przyjaciół, znajomych, rodziny – gości zaproszonych przeze mnie na to osobiste święto. Starałam się tak dobrać repertuar, aby nie katować ludzi niezwiązanych z muzyką poważną :) Wachlarz emocji był dość szeroki: bywało lirycznie, wręcz anielsko, aby za chwilę mógł pojawić się zupełnie inny, ognisty temperament. Wymyśliłam też sobie, że całe wydarzenie będzie okraszone słowem. Aby przybliżyć nieco twórców i utwory, które były wykonywane, „zatrudniłam” do pomocy przystojnego kolegę, również studenta z mojej uczelni. Sprawdził się w roli konferansjera, wszystko poszło zgodnie z planem.

Przygotowania

To, że poświęciłam wiele miesięcy na przygotowanie programu, nauczenie się tych wszystkich czarnych kropeczek i pałeczek i zrobienie z tego kawałka muzyki, to nic. Przecież z okazji tak podniosłego wydarzenia, musiałam zachować się jak stuprocentowa artystka – nie mogłam pojawić się w kreacji, w której już kiedyś dawałam koncert! Za sukienką dreptałam ponad tydzień. Zwiedziłam przy tym trzy miasta i już praktycznie tracąc nadzieję na stały ląd, moja tratwa w postaci uczłapanych sandałów, natrafiła na katowicki butik Si Fashion, w którym znajdował się ideał. Polecam z całego serca.

Efekt końcowy

Fragment tego, co udało mi się przygotować, możecie zobaczyć poniżej. Niestety mam problem z pocięciem dużego, profesjonalnego nagrania na krótsze fragmenty, utrudnia to też format pliku .mts. Może ktoś coś doradzi, w czym takie cudo obrobić? Magister sztuki z tym sobie nie radzi! A tymczasem, „z ręki”:

Tysiąc małych sukcesów

Powodów do dumy, oprócz tytułu mgr sztuki mam więcej i śpieszę się nimi podzielić!
– Samodzielnie wykonałam plakat i papierowe programy dla gości (Canva, my love!).
– Przygotowałam zapowiedzi, którymi konferansjer raczył publiczność, przybliżając „z czym to się je”, a w zasadzie „o czym tu się gra” i co autor miał na myśli.
– Pisemna praca magisterska, broniona dzień później, okazała się być jedną z lepszych w historii naszych skrzypcowych zmagań na przestrzeni lat.
– Recital dyplomowy został nagrodzony oceną celującą (tak, uczelnie artystyczne posługują się 6-stopniową skalą ocen).
– Marząc o wykonaniu jednego z utworów, a nie mogąc znaleźć żadnych materiałów nutowych do tego konkretnego dzieła, postanowiłam napisać do samego kompozytora. Mam to szczęście, że to nie Beethoven czy Mozart, bo ich adresy mailowe nie są mi znane. :D:D:D W odpowiedzi na moje pytanie o możliwość zakupu tych nut, dostałam przemiły list i pakiet plików pdf z upragnionym utworem! :)

Podsumowując…

Wiara w ludzi odzyskana. Tysiąc małych sukcesów po drodze na szczyt. A ten szczyt to w moim odczuciu dopiero mały pagórek. Zaczynam życie po studiach, dodatkowo będąc w zawodzie artysty, co daje mi niezwykłe pole do popisu w poszukiwaniu stałego zatrudnienia. Ale nie zrażam się. Chcę dołożyć wszelkich starań, aby móc się w tym skrzypcowym wirze wciąż rozwijać, spełniać i być szczęśliwą. I tego mi, proszę, życzcie :)

 

  • Jan Sławiński

    Gratuluję wszystkich sukcesów, dużych i małych! Obrona magisterki jeszcze przede mną, odłożona na wrzesień, chyba przez strach przed zakończeniem kolejnego etapu życia…

    • Dziękuję! Hej, nie ma co się bać… to i tak nastąpi, prędzej czy później! Ja jestem jednocześnie przerażona i podekscytowana, ciekawe doświadczenie.

  • Gratulacje! Na ocenę celującą pracowałaś całe studia, nie tylko przez ten jeden koncert, który był wspaniały. Utwór faktycznie niesamowity (warto było szukać tych nut!), a Twoja gra budzi w słuchaczach wiele emocji (we mnie na pewno obudziła).
    Wszystkiego najlepszego na nowej drodze, Pani Mgr od Sztuki :)

    • Bardzo dziękuję za miłe słowa! :) Ten cel mi przyświeca, aby budzić emocje swoją grą. Cieszę się, że się udało i tym razem :)

  • Asia – Matka w Kratkę

    I tego Ci szczerze życzę! Gratuluję! Podoba mi sie takie zakończenie studiów, ale też i pewnego etapu – z pompą i przytupem. W towarzystwie osób, na których ci zależy. Prezentując to, czego się nauczyłaś, co osiągnęłaś. Jeszcze raz – gratulacje!

    • Dziękuję! :)))) Tak, fantastycznie było spędzać ten dzień z bliskimi. Ta wymiana energii z życzliwą publicznością jest nie do opisania!

  • Moje gratulacje!!! Uwielbiam skrzypce. Ostatnio najchętniej słucham Lindsey Stirling. Życzę wielu sukcesów! Jakie masz teraz cele zawodowe?

    • Stirling to trochę inna bajka, niż moja, choć ja się wcale nie ograniczam do muzyki poważnej :) O celach zawodowych mogę powiedzieć tak – będę czaić się na przesłuchania do orkiestr. Poza tym cały czas staram się rozwijać pedagogicznie, a ostatnio coraz więcej działam w sieci. Chciałabym zbudować swój ekspercki wizerunek w swojej dziedzinie, bo jakoś niewiele ludzi z mojej branży porywa się na publikowanie jakichkolwiek treści.

  • Gratuluję!!!

    Jestem ciekawa Twoich efektów „współpracy” z Canvą. Sama też tworzę na niej, ale nigdy nie tworzyłam plakatów, ani innych materiałów do druku.

    Pozdrawiam,
    M.

    • Dziękuję! Może przy okazji zrobię jakiś zbiorczy post z grafikami, które udało mi się dotychczas stworzyć dzięki Canvie, niezły pomysł :)

      • Powodzenia!

        P.s. Po inspiracje możesz też zajrzeć na mojego Pinteresta :)

  • Gratuluję! 17 lat to szmat czasu, ja zdążyłabym jakieś 8 razy zrezygnować, więc podziwiam Cię, kobieto :D