5 zalet nauki w szkole muzycznej

Czy warto zapisać dziecko do szkoły muzycznej?

Rodzice niezwiązani z muzycznym środowiskiem wstukują powyższą frazę w wyszukiwarkę i przeglądając dziesiątki wyników, chcą już na tym researchowym etapie zasięgnąć opinii w temacie: czy ich pociecha nadaje się na wirtuoza jakiegokolwiek instrumentu. Po drodze przeczytają, że skrzypce to najtrudniejszy instrument i absolutnie ostatni w kolejce do wyboru, że w II klasie na rytmice jest najtrudniej, że egzaminy co semestr z nowego materiału to zbyt duży stres dla siedmiolatka. Zajrzyjmy wspólnie do pozytywnych stron decyzji o pokierowaniu dziecka w stronę muzycznej edukacji. Czy przyswoi dzięki niej inne umiejętności oprócz czytania nut? Jasne, że tak! Oto 5 zalet nauki w szkole muzycznej:

1. Twoje dziecko nauczy się odpowiedzialności

Możesz mu zafundować zwierzątko do opieki, ale wiedz, że równie rzetelnie trzeba dbać o swój instrument, który wymaga odpowiedniego traktowania, i za który młody adept sztuki muzycznej staje się odpowiedzialny w pierwszym dniu nauki. Nowe obowiązki związane z codziennym ćwiczeniem wymagają zaplanowania w czasie i konsekwentnej realizacji. Warto doceniać małe sukcesy dnia codziennego w tym temacie!

2. Twoje dziecko nauczy się mądrze słuchać

Indywidualne lekcje z nauczycielem są nie lada wyzwaniem dla dziecięcej koncentracji i umiejętności słuchania. Tutaj nie wystarczy kiwać głową, a w rzeczywistości myśleć o niebieskich migdałach. Praca na lekcji jest intensywna, jednak dostosowana do predyspozycji ucznia (na początkowym etapie nauki, u bardzo małych dzieci czas maksymalnego skupienia wynosi około 15 minut, więc zajęcia przebiegają w zupełnie inny sposób, niż z osobą dojrzałą). Obok tego, bardzo cenną umiejętnością będzie też słuchanie samego siebie, bo tylko w sobie uczeń znajdzie odpowiedzi na pytania: Czy tak to miało zabrzmieć? Czy chciałem zagrać ten fragment cicho, ale nie do końca się postarałem? Czy podobał mi się mój występ?

3. Twoje dziecko nauczy się nowych sposobów przyswajania wiedzy

Muzyka odkrywa nowe horyzonty, otwiera nową przestrzeń. Poznawanie jej zza kulis przynosi świetne efekty na gruncie ogólnego rozwoju intelektualnego dziecka. W szkole muzycznej będzie miało okazję do ćwiczenia swojej pamięci i sprawności umysłu. Kiedy nauczy się kilkustronicowego utworu, niestrasznym mu będzie opanowanie krótkiego wiersza na język polski czy zawiłych regułek na lekcje przyrody.

4. Twoje dziecko nauczy się występować publicznie

Czy na samą myśl o wygłoszeniu przemówienia lub wyjściu na estradę robi Ci się słabo? Pozwól zatem oswoić się z tremą swojemu dziecku. Udział w koncertach, popisach, egzaminach czy konkursach jest nieodłącznym elementem muzycznej edukacji. Jednym przychodzi to z większą łatwością, innym – z mniejszą, jak każda umiejętność, jednak pamiętajmy, że ćwiczenie czyni mistrza. Dzieci bardzo często czerpią wiele przyjemności z możliwości zaprezentowania się przed publicznością – warto to pielęgnować.

5. Twoje dziecko będzie kreatywnie spędzać czas

Zajęcia muzyczne w szkole i praca z instrumentem w domu nigdy nie będą zmarnowanym czasem. Nawet, jeśli efekty nauki nie będą oszałamiające (pamiętajmy, że z nikogo nie zrobimy wirtuoza na siłę!), to korzyści dla dalszego rozwoju będzie z tego wiele. Obcowanie ze sztuką dzisiaj nie jest wyłącznie przywilejem elit. Uwrażliwiajmy i kształtujmy świadomą publiczność już od najmłodszych lat.

  • Bardzo mądrze napisane. Sama uczyłam się gry na pianinie i nic tak nie uczy odpowiedzialności, jak to, że nauczyciel co tydzień sprawdza efekty Twoich tygodniowych ćwiczeń. Z instrumentem jest tak, że nie da się ukryć nieprzygotowania.

  • „Twoje dziecko nauczy się występować publicznie” – i to jest super, bo w życiu bardzo wiele razy trzeba coś wygłosić przed grupą ludzi, zaprezentować swoje wyniki w pracy, zabrać stanowisko w jakiejś sprawie. Przyzwyczajanie się do takich wystąpień od małego to bardzo dobra rzecz :)

  • Bardzo ciekawie to ujęłaś, sama nie chodziłam do szkoły muzycznej i puszę się przyznać że wystąpienia publiczne nie są moją mocną stroną, a tak może mogłabym się jakoś przemóc ;)

  • Od siebie dodam jeszcze: nauczy się organizacji. Ja swoją zawdzięczam właśnie szkole muzycznej, kiedy to po normalnej szkole miałam pół godziny do busa – zdążałam oblecieć do domu i zjeść obiad, a moi koledzy ledwo ze szkoły się wygramolili ;) Grasz na skrzypcach – zazdroszczę, bo to moje niespełnione marzenie – chodziłam na fortepian, ale nie czuję tego niestety;)

    • Ja też przez cały pierwszy stopień biegałam do popołudniówki. Potem codziennie dojeżdżałam godzinę z przesiadką do ogólnokształcącej. Podziwiam siebie z przeszłości :D A na realizację marzeń nigdy nie jest za późno…!

      • Ja też siebie podziwiam za te lata! ;) A na skrzypcach… ze słuchu umiem, z nut w sumie też, ale ciągle marzę o takim graniu na luzie jak na fortepianie ;)

  • Nie miałam możliwości uczęszczania do szkoły muzycznej, uczyłam się tylko u lokalnego nauczyciela muzyki i organisty :) Ale i tak uważam, że miało to ogromne zalety: poznałam teorię, na którą w szkole nie było miejsca, poznałam dzieła muzyczne, trochę wyrobił mi się gust i odrobinę ogólna muzykalność ;) Szeroki kontakt z muzyką powinien być stałą częścią kształcenia!

  • Tylko czemu tam jest tak nuuudno? To nie pytam ja, tylko 8-latek :)

  • Mnie rodzice niestety nie zapisali, choć bardzo chciałam. I teraz jestem skazana na granie na pianinie jedną ręką ze słuchu piosenek typu „Czerwone jabłuszko”. :)